DEVILISH IMPRESSIONS
"Diabolicanos: Act III Armageddon "
No, proszę Państwa! Devilish Impressions rozpędza się, że aż miło! Jeszcze trzy lata temu nikomu nie znana kapela, a dziś poważny zespół, z dwoma płytami na koncie, grający trasy koncertowe u boku największych gwiazd europejskiego metalu. Być może jakiś tam wpływ na tak szybki rozwój kariery tego zespołu miała przeprowadzka na Wyspy Brytyjskie, bo nie od dziś wiadomo, że zespoły z tej części Europy mają trochę pod górkę jeżeli chodzi o scenę oficjalną. Fakt jednak faktem, że gdyby Devilish Impressions nie grało muzyki dobrej i interesującej to z pewnością nie byliby dzisiaj w tym miejscu, w którym są. Ich drugi album jest moim skromnym zdaniem wzorowym przykładem tego, jak powinna wyglądać muzyczna ewolucja w tego rodzaju graniu. Praktycznie wszystko jest tutaj lepsze, niż na „Plurima Mortis Imago”, poczynając na wokalach, a na brzmieniu kończąc. Dalej jest to swoisty konglomerat wpływów death i black metalu połączony z odrobiną symfonicznej wzniosłości. Tym razem jednak wszystko jest jakby bardziej przemyślane, mniej chaotyczne. Kompozycje są dojrzalsze, bardziej spójne, choć nadal niezwykle urozmaicone i miejscami nawet zaskakujące. Cały czas sporym atutem DI jest nieprzewidywalność, choć jak już wcześniej wspomniałem nie ma ona nic wspólnego z niekontrolowanym chaosem. Wszystko jest tutaj dokładnie przemyślane, każdy dźwięk ma swoje miejsce. Na szczęście nie dzieje się to kosztem brutalności i agresji. „Diabolicanos” nadal kopie po jajcach i to dość mocno! Jeżeli tak dalej pójdzie to Devilish Impressions niedługo stanie się jeszcze bardziej znane, niż macierzyste zespoły jego członków. Polecam wszystkim o otwartych umysłach… Mocna, potężna rzecz!
8.5/10
Prezes